Strona gotowa na ruch turystyczny
W Krakowie spora część klientów trafia do Ciebie z telefonu, w trasie między Rynkiem a Kazimierzem. Buduję na zielonych Core Web Vitals i lekkim kodzie, żeby strona otworzyła się zanim turysta zdąży wrócić do mapy.
Kraków to drugi rynek w Polsce, a do zwykłej konkurencji dochodzą tu hotele, restauracje i firmy żyjące z turystów. Robię strony internetowe dla krakowskich firm: szybkie, z panelem do samodzielnej edycji, gotowe na ruch z telefonu i z lokalnym SEO ustawionym pod dzielnice, z których realnie masz klientów. Pracuję zdalnie, więc parking w centrum nie jest potrzebny.
Strona i lokalne SEO w jednej parze rąk. Jedno zlecenie, jeden kontakt - a gdy coś trzeba poprawić, piszesz do mnie, nie do supportu na infolinii.
W Krakowie spora część klientów trafia do Ciebie z telefonu, w trasie między Rynkiem a Kazimierzem. Buduję na zielonych Core Web Vitals i lekkim kodzie, żeby strona otworzyła się zanim turysta zdąży wrócić do mapy.
Klient z Podgórza szuka „kosmetyczka Podgórze”, nie „kosmetyczka Kraków”. Ustawiam frazy pod konkretne dzielnice, z których realnie dzwonią ludzie, a nie tylko pod ogólną nazwę miasta.
Hotel, restauracja czy przewodnik łapie też gości spoza Polski. Przygotowuję stronę pod dwujęzyczność i czytelne menu po angielsku, żeby rezerwacja szła bez tłumacza.
Wieliczka, Skawina, Zielonki, Niepołomice. Pod frazy z miejscowości wokół Krakowa też warto się ustawić, bo stamtąd dojeżdża duża część klientów krakowskich firm.
W centrum ogólna fraza z nazwą miasta jest przepełniona. Realny ruch leży w dzielnicach, gdzie konkurencja jest rzadsza, a klient bliżej.
Krakowski rynek jest drugi co do wielkości w kraju, a centrum bywa równie zatłoczone jak stołeczne. Na „fryzjer Kraków” konkuruje setki wizytówek, więc szybkiego wejścia na szczyt nikt uczciwie nie obieca. Zamiast bić głową w najszerszą frazę, schodzę na poziom dzielnicy: „fryzjer Podgórze”, „fryzjer Krowodrza”. Tam wyników jest mniej, a klient szuka usługi blisko domu i częściej dzwoni.
Kraków ma swój charakter, którego Warszawa nie zna: turystów. Hotel, restauracja na Kazimierzu, przewodnik czy wypożyczalnia rowerów łapią gości, którzy nie znają miasta i decydują z telefonu. Dlatego pilnuję szybkości ładowania, mapy dojazdu i wersji po angielsku, a frazy ustawiam też pod sezon, bo lato pod Wawelem rządzi się innym ruchem niż luty. Do tego Wizytówka Google: kategoria, godziny, zdjęcia i spójny NAP, czyli nazwa, adres i telefon zapisane tak samo wszędzie.
Twoi klienci nie kończą się na granicy Krakowa. Ktoś z Wieliczki, Skawiny czy Niepołomic wpisze „mechanik Kraków”, bo tu dojeżdża do pracy. Frazy ustawiam tak, żebyś łapał ruch z dzielnic i z najbliższych miast aglomeracji, a nie tylko z samego Rynku.
Trzy kroki, status co tydzień. Nie musisz brać wolnego ani szukać miejsca w centrum - całość prowadzę mailem i przez telefon, tak samo dla firmy z Kazimierza, jak z Nowej Huty.
Telefon, 30 minut. Mówisz, czym się zajmujesz i które dzielnice chcesz łapać w Google. Sprawdzam, kto wyświetla się teraz na Twoją frazę i czego mu brakuje.
Dostajesz makietę i teksty do akceptacji. Wszystko mailem i przez telefon, bez szukania parkingu w centrum i spotkań między sezonem a sezonem.
Oddaję stronę z panelem, hasłami i krótkim szkoleniem na wideo. Od tego dnia zmieniasz treść sam, a kod zostaje Twój.
Dwie strony i dwie miesięczne usługi. Ceny te same dla całej Polski, netto, doliczam VAT 23%.
Pytania, które najczęściej padają na 30-minutowej rozmowie. Jeśli czegoś tu brakuje, napisz.
30 minut przez telefon. Sprawdzę, kto wyświetla się na Twoją frazę w dzielnicy i w Mapach, i powiem, co bym zmienił. Bez zobowiązań, bez sprzedażowej gadki.